Coraz więcej producentów ekologicznych nie chce sprzedawać surowca w hurcie, tylko samodzielnie przetwarzać plony. Jabłka trafiają do tłoczni i wychodzą jako sok w butelkach, mleko staje się serem, warzywa kiszonkami, a zboże mąką z własnego młyna. Marża zostaje w gospodarstwie, a marka buduje się bezpośrednio u klienta w sklepie ze zdrową żywnością czy na targu. Jesień, gdy surowca jest najwięcej, to okres, w którym takie przetwórnie pracują na pełnych obrotach.
Przy uruchamianiu przetwórni rolnicy skupiają się zwykle na maszynach, wymaganiach sanitarnych i certyfikacji. Instalacja elektryczna wydaje się formalnością, dopóki nie okaże się, że stara sieć w budynku gospodarczym nie udźwignie pasteryzatora, a puszki w ścianie nie wytrzymują codziennego mycia.

Pomieszczenie, które myje się codziennie
Pomieszczenie przetwórcze w rolniczym handlu detalicznym czy działalności marginalnej, lokalnej i ograniczonej musi spełniać wymagania higieniczne podobne jak w większych zakładach. Ściany i podłogi myje się wodą, często gorącą i ze środkami dezynfekującymi. Para z pasteryzacji i gotowania osiada pod sufitem. To środowisko, w którym zwykły osprzęt domowy szybko koroduje, a woda dostaje się tam, gdzie nie powinna.
Gniazda, łączniki i oprawy w takim pomieszczeniu dobiera się z wysokim stopniem szczelności, najczęściej IP65 lub więcej tam, gdzie pracuje się wężem. Oprawy oświetleniowe powinny mieć gładkie, łatwe do umycia obudowy i klosze z materiału, który nie rozpryskuje się na drobne kawałki, bo odłamki szkła w produkcie to poważny problem. Każdy obwód zasila się przez wyłącznik różnicowoprądowy, a gniazda do urządzeń ruchomych umieszcza się powyżej strefy zachlapania.

Przewody na ścianach, które da się umyć
Przewody w przetwórni nie powinny biec luzem po ścianach ani znikać w szczelinach, w których zbiera się brud i owady. Inspektor sanitarny zwraca uwagę na każde miejsce, którego nie da się wyczyścić. Dlatego przewody prowadzi się w zamkniętych trasach, na tyle gładkich, żeby można je przetrzeć i zdezynfekować. W rozmowach z instalatorami pojawia się nazwa koryta elektryczne, a w strefie produkcyjnej najlepiej sprawdzają się koryta ze stali nierdzewnej, z pokrywą, montowane w odstępie od ściany, żeby za nimi nie gromadziła się wilgoć. W magazynie opakowań czy w biurze wystarczą zwykłe koryta ocynkowane.
Tam, gdzie trasa przechodzi przez ścianę między strefą brudną a czystą, przejście uszczelnia się, żeby nie tworzyło drogi dla szkodników i nie łamało podziału stref. To szczegół, o którym łatwo zapomnieć, a który wychodzi przy pierwszej kontroli.
Maszyny z silnikami i połączenia, które muszą wytrzymać lata
Prasa do owoców, pasteryzator przepływowy, mieszadła, pompy do soku czy chłodnia to odbiorniki o dużej mocy, często trójfazowe. Przy przejściu z niewielkiej produkcji na kilkadziesiąt czy kilkaset litrów dziennie może się okazać, że przydział mocy przyłączeniowej gospodarstwa jest za mały i trzeba złożyć wniosek do operatora sieci o jego zwiększenie. To proces, który trwa, więc warto zacząć go z wyprzedzeniem.
Przy zasilaniu maszyn dużo zależy od jakości połączeń. Przewody o większych przekrojach zakańcza się tulejkami lub końcówkami zaciskanymi, a nie skręca i dokręca gołą miedź pod śrubę. Instalatorzy szukający takich elementów wpisują najczęściej końcówki do kabli, a przy doborze liczy się przekrój przewodu, średnica otworu pod śrubę zacisku i materiał, z którego jest wykonana końcówka, bo połączenie aluminium z miedzią wymaga końcówek przejściowych. Źle zaciśnięta końcówka grzeje się pod obciążeniem i po kilku miesiącach potrafi spalić zacisk w maszynie.
Rampa i plac, gdzie towar wyjeżdża po zmroku
Jesienią i zimą odbiory hurtowe i dostawy do sklepów często przypadają na wczesny ranek albo wieczór, gdy jest ciemno. Plac przed przetwórnią, rampa załadunkowa i dojazd powinny być oświetlone tak, żeby kierowca widział krawędź rampy, a pracownik z paletą nie potknął się o próg. Kiepskie światło na placu to też ryzyko dla produktu, bo łatwiej o upuszczoną skrzynkę czy pomyloną paletę.
Oprawy LED na placu montuje się na słupach albo bezpośrednio na ścianie budynku. Zasięg i równomierność światła zależą od wysokości montażu i od tego, jak daleko oprawa jest odsunięta od podpory. Do tego służą wysięgniki do lamp, które dobiera się pod kątem długości ramienia, kąta nachylenia i średnicy króćca pasującej do oprawy. Dobrze ustawiona lampa oświetla rampę i wjazd, a nie okna sąsiada czy pobliskie pole.
Od pomysłu do odbioru instalacji
Rozsądna kolejność wygląda tak, że najpierw powstaje układ technologiczny przetwórni, czyli rozmieszczenie maszyn, stref i przejść, a dopiero potem projekt instalacji. Elektryk musi wiedzieć, gdzie stanie każde urządzenie i jaka jest jego moc. Przy rozmowie z projektantem przydaje się zestawienie:
- lista maszyn z mocą, napięciem i rodzajem zasilania,
- podział na strefę mokrą, suchą, magazyn i chłodnię,
- godziny pracy i sezonowość produkcji,
- plany rozbudowy na kolejne lata.
Po wykonaniu instalacji elektryk robi pomiary odbiorcze i wydaje protokół, który warto przechowywać razem z dokumentacją zakładu. Materiał elektryczny do przetwórni można zamówić w hurtowni elektrotechnicznej, gdzie dostępny jest osprzęt hermetyczny, trasy kablowe ze stali nierdzewnej i oświetlenie zewnętrzne. W oddziałach Onninen doradcy pomagają dobrać takie elementy do pomieszczeń o wymaganiach higienicznych.
Dobrze zaprojektowana instalacja nie zwraca na siebie uwagi i pozwala skupić się na produkcie, recepturach i sprzedaży. Parametry koryt, końcówek kablowych i opraw zewnętrznych sprawdzisz na www.onninen.pl





