Konkurencja się zaostrza, regulacje nie ułatwiają życia, ale wciąż da się z powodzeniem prowadzić e-sklep stawiający na zdrowe i ekologiczne produkty. Zainteresowanie rośnie z roku na rok. Rozmawiamy z Jakubem Tatarczykiem, który wraz z żoną od 2014 roku prowadzi sklep internetowy MarketBIO.
MarketBIO – 14 lat w e-commerce
Karol Przybylak: Jesteście jednym z pierwszych polskich sklepów z żywnością ekologiczną, który w 100% postawił na sprzedaż w internecie. Od kiedy działacie? Co udało się osiągnąć?
Jakub Tatarczyk: Marketbio.pl to ogólnopolski sklep internetowy specjalizujący się w produktach dla osób prowadzących zdrowy tryb życia. W naszej ofercie znajduje się obecnie około 8,5 tysiąca artykułów – od żywności ekologicznej, przez suplementy diety i superfoods, po naturalne kosmetyki i środki czystości. Naszą największą dumą jest fakt, że od 14 lat konsekwentnie utrzymujemy się na rynku, rozwijając biznes w sposób stabilny i zrównoważony, mimo ogromnej konkurencji i zmieniających się realiów gospodarczych. To pokazuje, że zdrowa żywność i ekologiczne rozwiązania mają w Polsce coraz szersze grono świadomych odbiorców.
Ostatnie lata w e-commerce (nie tylko tym związanym z żywnością) to duża profesjonalizacja i zaostrzająca się konkurencja. Jak oceniacie ostatni rok?
Był wymagający, w przeciwieństwie do wcześniejszych lat.Przede wszystkim ze względu na rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej. W przypadku e-commerce nie zawsze można je od razu przełożyć na ceny produktów, bo jeżeli konkurencja nie podnosi cen w tym samym momencie, to sprzedaż spada, a bieżące zobowiązania finansowe i tak trzeba regulować. Dlatego skupiliśmy się na optymalizacji kosztów i wdrażaniu rozwiązań, które poprawiają efektywność.
Rynek produktów ekologicznych w internecie jest bardziej konkurencyjny niż rynek ogólnospożywczy online. Powstaje coraz więcej sklepów specjalizujących się w zdrowej żywności, co z jednej strony rozwija branżę, a z drugiej zwiększa presję cenową. Trzeba też pamiętać,że ekologiczne produkty nie są wspierane kampaniami reklamowymi w takim stopniu jak konwencjonalne, co dodatkowo utrudnia budowanie rozpoznawalności.
Przeczytaj także: Świeżość kluczem do sukcesu delikatesów ekologicznych – M. Kapica, Smak Natury [Wywiad]
Sprzedaż ekożywności w sieci. Co jest hitem, a czego brakuje?
Czy są kategorie produktowe, w których dostrzegacie braki?
Największym wyzwaniem wciąż pozostają produkty świeże wymagające transportu i przechowywania w temperaturze chłodniczej. To właśnie one powinny być fundamentem zdrowej diety, a jednak logistyka w tym obszarze nadal pozostaje barierą. Liczymy na dynamiczny rozwój automatów sprzedażowych zapewniających odpowiednią temperaturę. Dzięki nim sprzedaż i dystrybucja świeżych eko produktów mogłaby wreszcie przyspieszyć.
Jakie są największe hity sprzedażowe jeżeli chodzi o sprzedaż eko w Internecie?
Sprzedaż w dużej mierze napędzają trendy żywieniowe. Obecnie jednym z najsilniejszych kierunków jest ograniczanie cukru i rosnąca popularność diety ketogenicznej (KETO). Sam testowałem ją przez rok i uważam, że nie jest to chwilowa moda, ale dieta z realnym potencjałem – wpływająca pozytywnie na zdrowie, wygląd i samopoczucie. Dlatego przewiduję, że w najbliższych latach rynek KETO będzie rósł w siłę, być może nawet doczekamy się targów KETO, które przebiją popularnością tradycyjne targi zdrowej żywności. Z tego względu rekomenduję firmom z branży, by poszerzały ofertę o produkty wykorzystywane właśnie w tej diecie.
Jakie są najpoważniejsze wyzwania, przed którymi stajecie prowadząc biznes w internecie?
Jednym z najtrudniejszych obszarów są zmieniające się przepisy i związane z nimi ryzyka. Ich wdrożenie jest czasochłonne, pracochłonne i kosztowne, a kary za ewentualne uchybienia bardzo wysokie, nawet do 10% obrotu rocznego. To z jednej strony chroni konsumentów przed nieuczciwymi praktykami, ale z drugiej sprawia, że nawet uczciwe firmy muszą działać bardzo ostrożnie.
Przykładem jest ustawa Omnibus: jeśli sklep zrobi promocję -10% i po tygodniu chciałby zwiększyć ją do -15%, to zgodnie z prawem musi liczyć rabat od najniższej ceny z ostatnich 30 dni – w praktyce więc taka zmiana przestaje się opłacać. Tymczasem nieuczciwi sprzedawcy i tak potrafią ominąć przepisy, np. wprowadzając produkt pod nowym kodem EAN i sztucznie zawyżając cenę przed „okazją”. Konsument, ufając nowym regulacjom, często traci czujność, a uczciwe firmy muszą się mierzyć z dodatkowymi barierami. Paradoksalnie więc im więcej przepisów, tym bardziej skomplikowany staje się rynek, a finalnie to profesjonalni gracze znajdą w nim swoje miejsce, podczas gdy przeciętny konsument może stać się ofiarą systemu.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Karol Przybylak


